#nastolatekwstresie
Jest 7.40. Za dwadzieścia minut zaczynają się lekcje, a nastolatek właśnie odkrywa, że przygotowana prezentacja została w domu. Rodzic może rzucić wszystko, wsiąść do samochodu i po raz kolejny uratować sytuację. Może też powiedzieć: „Przykro mi, ale nie będę dziś wracać po twój pendrive. Będziesz musiał porozmawiać z nauczycielem”.
Technologia potrafi oszczędzać czas, zmniejszać przeciążenie i wspierać osoby, które mają trudności z pisaniem. Może jednak również sprawić, że z procesu uczenia się znika to, co dla mózgu szczególnie wartościowe: aktywne wybieranie informacji, porządkowanie ich, przetwarzanie własnymi słowami i odtwarzanie z pamięci.
Bycie wrażliwym na cudzą krzywdę to piękna cecha. Wielu młodych ludzi bardzo mocno przeżywa cierpienie innych: przyjaciółki w kryzysie, kolegi z depresją, osoby doświadczającej przemocy, samotności albo odrzucenia. Chcą być obok. Chcą pomóc. Chcą „coś zrobić”.
Vaping wśród młodzieży przestał być marginesem. Stał się codziennością. I właśnie to powinno nas niepokoić najbardziej — bo kiedy coś staje się modne, pachnące, kolorowe i „normalne”, łatwo przestać widzieć w tym uzależnienie.
Wielu nastolatków zastanawia się, po co właściwie uczą się w szkole tylu rzeczy, które – przynajmniej na pierwszy rzut oka – nie mają bezpośredniego zastosowania w codziennym życiu. Trudno się temu dziwić. W dorosłości rzadko rozwiązujemy równania matematyczne na kartce, analizujemy szczegółowo budowę komórki czy interpretujemy poezję na ocenę.
Współczesny nastolatek widzi swoją twarz częściej w kamerze niż w lustrze. Zdjęcie nie jest już tylko pamiątką — jest komunikatem społecznym i sposobem oceniania własnej wartości.
Bezstresowe wychowanie nie oznacza braku wychowania. Nie oznacza też eliminowania wszystkich trudnych emocji, frustracji czy stresu z życia dziecka. Wręcz przeciwnie – jego istotą jest przygotowanie młodego człowieka do radzenia sobie z wyzwaniami, jakie niesie realne życie.
Zakochanie jako stresor – o pierwszej miłości bez lukru
Zakochanie. Jedno słowo, a wywołuje lawinę emocji: euforię, napięcie, nadzieję… i stres. Tak, pierwsza miłość to nie tylko motyle w brzuchu, ale też cały rój stresorów, z którymi młody człowiek często zostaje sam – bez zrozumienia, bez pomocy, bez instrukcji obsługi.
Wygląda niewinnie. Może ma 11, 12 lat. Wraca ze szkoły, rzuca plecak w kąt, chwyta telefon. Może Ci się wydaje, że masz jeszcze czas na trudne rozmowy. Że „ona jeszcze nie wie, co to seks”, „on nigdy nie sięgnie po papierosa”, „to jeszcze dzieci”.
Jeszcze niedawno pojęcie „wypalenie” kojarzyliśmy głównie z przepracowanymi dorosłymi – korporacjami, deadline’ami, mailami o północy. Dziś jednak coraz częściej pada w zupełnie innym kontekście: wypalenie dotyczy również nastolatków, a szczególnie tych najbardziej ambitnych i zaangażowanych. Mówimy o syndromie wypalenia szkolnego – zjawisku, które powinno nas niepokoić nie mniej niż depresja czy lęki wśród młodzieży.